<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dni, których nie znamy.</title>
	<atom:link href="http://beate.jarmusz.eu/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://beate.jarmusz.eu</link>
	<description>Myśli, które mnie nachodzą.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 13 Mar 2012 19:00:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>W krainie z 1001 nocy.</title>
		<link>http://beate.jarmusz.eu/?p=2371</link>
		<comments>http://beate.jarmusz.eu/?p=2371#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Mar 2012 15:10:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wojaże i podboje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://beate.jarmusz.eu/?p=2371</guid>
		<description><![CDATA[Wyobraź sobie, że jedziesz na urlop i całe miasto jedzie z tobą. Niemożliwe? Możliwe&#8230; Trzeba tylko wybrać się na rejs  statkiem. Tym razem wszystko było dla nas nowe: podróż na pokładzie, jak i cel &#8211; Orient. Dzięki internetowi czeka nas mało niespodzianek &#8211; można już przed podróżą wirtualnie wszystko obejrzeć, statek, miasta, ciekawie miejsca (bo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_4925.jpg" rel="lytebox[orient]"><img class="alignleft" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_4925.jpg" alt="" width="220" /></a>Wyobraź sobie, że jedziesz na urlop i całe miasto jedzie z tobą.<br />
Niemożliwe? Możliwe&#8230;<br />
Trzeba tylko wybrać się na rejs  statkiem. Tym razem wszystko było dla nas nowe: podróż na pokładzie, jak i cel &#8211; Orient.<br />
Dzięki internetowi czeka nas mało niespodzianek &#8211; można już przed podróżą wirtualnie wszystko obejrzeć, statek, miasta, ciekawie miejsca (bo zabytków tam nie ma) &#8211; a potem tylko oko cieszyć i powietrze wdychać.<br />
Samolot przeniósł nas w 6,5 godzin do Dubaju, gdzie czekał na nas wycieczkowiec <a href="http://www.aida.de/kreuzfahrt/reisen-mit-aida/schiffe/aidablu.19601.html">AIDAblu</a> &#8211; to ten z uśmiechniętą buźką i plemnikiem.<br />
W sąsiedztwie stał&#8230; Costa favolosa. No&#8230; po aktualnych wydarzeniach, niekoniecznie wymarzony towarzysz. Ale jadąc na urlop, odrzucamy wszelkie niedobre myśli.<br />
Aida &#8211; małe miasto, 2500 tysiąca pasażerów, 680 personelu, 250 metrów, 7 restauracji, 12 barów, 15 wind, 14 piętr (pokładów), spa, kasyno, teatr, sklepy&#8230;<br />
Na nas czekała na 9 pokładzie kabina z balkonem i leżakami. Daleki widok na świat &#8211; ok &#8211; tak można spędzić miły urlop.<br />
Jednak dni były za krótkie, żeby sobie wszystko zapamiętać&#8230; do końca biegaliśmy po piętrach, z przodu, z tyłu, tu wyście na górny słoneczny pokład? nie, tu jest na dolny, potem trzeba przy basenie dalej do góry&#8230; Mnie się ciągle kićkało, ale co tam&#8230; teren był ograniczony, więc zawsze jakoś trafiłam. A ruch potrzebny.<span id="more-2371"></span><br />
Statek płynie cichutko i spokojnie. A czasem huśta trochę. Zatoka Perska wywiała nas przez Ciesninę Ormus  wiatrem o sile 9 (w skali Beauforta). Przespałam noc, ale ciągle się budziłam z myślą: no, kurcze, coraz bardziej buja. Balkon musieliśmy zamknąć, bo było za głośno i mokro od burzącej się wody. A rano były szyby zalane wodą &#8211; na 9 pokładzie&#8230; Oooo kaaay&#8230;<br />
Super organizacja! czy gastronomia (kuchnia wspaniała) , czy występy, czy wycieczki. I na koniec opuszczenie statku do odjazdu. Wszystko perfekt przemyślane!</p>
<p>Nasze wyobrażenie o krajach arabskich musimy absolutnie zrewidować. Chociaż zdajemy sobie sprawę, że każdy jest inny. Tak jak nie można porównać europejskiej Rosji, z Francją i Grecją - tak inne są również Egipt, Tunezja, Emiraty.<br />
Dubaj, Abu Dhabi, Oman (Muskat) pokazały nam świat arabski z najpiękniejszej strony. Miał być też Bahrajn &#8211; ale ze względu na niepokoje Aida zmieniła plan i przedłużyła za to pobyt w Abu Dhabi. Szkoda, bo zobaczylibyśmy jeszcze jeden kraj. Ale ryzykować nikt nie chce, a na urlopie już wcale.<br />
<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dubaj">Dubaj</a> &#8211; miasto światowe, tętniące życiem i nowoczesnością. Trudno sobie wyobrazić, że przed 50 laty była w tym miejscu pustynia i beduini prowadzili karawany. Różnica miedzy nowym i starym Dubajem? No&#8230; jest. Laguna Creek i 40 lat dzieli je od siebie. Jedno jest lśniące, wysokie, zwariowane, a drugie niższe, terakotowe, bez błyszczących chodników. Widzieliśmy trzecią palmę w rozpoczętej budowie &#8211; prawie byliśmy zdziwieni, że  kiedy wróciliśmy po czterech dniach do Dubaju, jeszcze nie była gotowa. Haha.<br />
80% ludności to gastarbeiterzy, nie ma bezrobocia.<br />
Abu Dhabi (też Abu Zabi, drugie z siedmiu <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Zjednoczone_Emiraty_Arabskie">Zjednoczonych Emiratów</a> i ich stolica) konkuruje z Dubajem. Tam jest wieża Chalifa 828 metrów, tu będzie budynek 2000 m. Tu też realizują swoje marzenia architekci z całego świata, jednak jest mniej przyciągających punktów i nie tak znane jak w Dubaju. Jest to najbezpieczniejsze miasto na świecie. Zwiedzić trzeba koniecznie Meczet Szejka Zayeda &#8211; dla turystek specjalne przeżycie, bo trzeba ubrać czarną abayę. Ale za kilka lat będzie nowe centrum kultury &#8211; początki i makiety już widzieliśmy. Wow!!!!<br />
<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Oman">Oman</a> ze stolicą Maskat &#8211; to bardziej tradycjonalny kraj, otoczony górami i pustynią. Najsłynniejszym mieszkańcem był Sindbad. Ha! Maskat jest drugim (po Singapurze) miastem na świecie pod względem czystości. Udział obcokrajowców jest wysoki, a przestępca jest odesłany i dostaje dożywotni stempel w paszporcie. Niektóre zawody (np. taksówkarz) może wykonać tylko Omańczyk. Oświata i leczenie są za darmo. Nie ma podatków ani żadnego państwowego systemu emerytalnego.<br />
Benzyna kosztuje w całej Arabii około 25 centów.<br />
No i o kryzys gospodarczy też nikt się nie martwi. Wszystkie autostrady są jasno oświetlone. Nawet 170 km przez pustynię z Abu Dhabi do Dubaju. A jaki widok nocny z samolotu!!!</p>
<p>Arabi eleganccy w czyściutkich białych dishdashach, robili wrażenie spokoju, ciszy, relaksu. Zrozumieliśmy tam powiedzenie &#8222;my mamy zegarki, a oni mają czas&#8221;. Zakochani w swoich dzieciach, nosili je na rękach i wozili &#8211; Arab nadrabia czas, matka nosiła dziecko 9 miesięcy, teraz on chce nosić. Nosi też dumnie torby z zakupami żony, a w Dubaju zakupy uważa się za &#8222;podstawowe prawo obywatelskie&#8221; i młode Arabki oddają się temu hobby z namiętnością.<br />
Widzieliśmy wielu mężczyzn spacerujących za rękę.  Ale ten gest jest po prostu oznaką przyjaźni i sympatii i nie ma nic wspólnego z homoseksualizmem (zabroniony).<br />
Arabki w czarnych abayach, snują się po kilka jak wesołe Belfegory, chustki zasłaniają głowę, albo całą twarz, ze szparkami albo i bez. Zasłanianie zniesione jest już w latach 70-tych, dziś Arabki noszą tradycjonalne szaty dobrowolnie, dla własnej ochrony. Przed czym? Kryminalności nie ma. Po prostu dla ukrycia się (tak jak żywopłot chroni dom przed ciekawskimi spojrzeniami). Plusem jest: ona widzi wszystko, a jej nikt. Pod abayą noszą najnormalniejsze modne ciuchy, jak my &#8211; no, ok, pewnie jednak tego luksusu my w szafach nie mamy.<br />
Kobiety mają wysokie uznanie i wiele praw. Np. zarabiają to samo co mężczyźni (nawet w Niemczech ja zarabiam mniej niż mój kolega), na uniwersytecie w Maskacie jest 60% miejsc dla kobiet, mają prawo zaskarżyć cię za zrobienie zdjęcia bez pytania &#8211; i przegrasz sprawę. Mają własny majątek i są zabezpieczone w wypadku rozwodu. No i parę ciekawostek: pierwsze cztery rzędy w autobusach są tylko dla kobiet, w Dubaju są różowe taksówki prowadzone przez kobiety &#8211; tylko dla kobiet.<br />
Od turystów oczekuje się tylko respektu zwyczajów. Publicznego picia alkoholu nie ma, ale dyskoteki i bary mają czarne zasłony &#8211; to Allah nie widzi. Przykryte kolana i ramiona &#8211; wystarczy. Również mężczyźni nie powinni nosić spodni powyżej kolan, bo dla Araba to majtki.<br />
Jedynie w meczetach trzeba się dobrze okryć. Ale buty zdjąć!<br />
Publiczne całowanie i obejmowanie się jest zabronione.<br />
Islam i Koran&#8230; no cóż, to tak samo, jak w chrześcijaństwie &#8211; zależy co ludzie zrobią ze swojej religii. W Emiratach nie dyskutuje się na ten temat, tolerują wszystkie inne wiary, życzą sobie tylko, abyś poznał ich religię &#8211; należeć do niej (i do żadnej innej) nie musisz. Zasady są pokojowe i do naśladowania: módl się, bądź czysty, oddaj 2,5% swojego dorobku biednemu (rodzaj podatku kościelnego), a jak nie możesz, to zrób dziennie jeden dobry uczynek, jedź do Mekki (ale tylko, jak cię na to stać), utrzymuj Ramadan. Meczety są bogato budowane (no, ale na biednego nie trafiło), są to puste sale, nie ma ołtarzy, wizerunków, ani liturgii. Jedynie Imam skierowany twarzą do Mekki, czyli plecami do tłumu, czyta sury z Koranu. Nawoływania z minaretów (pięć razy dziennie) wykonują zawsze ludzie, nie taśmy &#8211; za to kilkadziesiąt tysięcy ludzi ma pracę.<br />
Drugie tyle pucuje i poleruje Orient. Takiej czystości i blasku nie widzieliśmy jeszcze. Ulice i skwery można by najwyżej porównać do <a href="http://www.jarmusz.eu/welt/azoren09_pl.php">Azorów</a>, ale budynki to oddzielna bajka.<br />
Dlaczego Emiraty tak dobrze prosperują? Bo szejkowie dochód z ropy i gazu genialnie inwestują w naród i kraj. Podczas, gdy inni władcy (Iran, Irak, Libia) w pierwszej linii wzbogacają się sami.<br />
Cały świat demonstruje, to w Omanie też chcieli. Ale przeciwko czemu? Nic im nie wpadło do głowy, to poszli na ulice z transparentami &#8222;Kochamy naszego Sułtana Kabus&#8221;.<br />
Ale co tu zmieniać, jak jest wszystko perfekt. Ludzie zadowoleni, świat piękny!<br />
Wycieczki były niezmiernie ciekawe, wypełnione niezliczonymi informacjami. Tak by się chętnie wszystko zapamiętało, ale niestety nie szło.</p>
<p>Niestety każda bajka się kiedyś kończy. Nasza orientalna też.<br />
Jedno pozostało: Arabia i Islam to ciekawy świat. Praktykowanej tam tolerancji musielibyśmy się jeszcze długo uczyć. I ich czystości, i spokoju, i układności.<br />
Ale.. każdy krok się liczy. Zacznijmy po prostu.</p>
<p style="text-align: center;"><a title="Burdż Chalifa - Dubaj" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_4809.jpg" rel="lyteshow[orient]"><img class="aligncenter" title="Burdż Chalifa - Dubaj" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_4809.jpg" alt="Burdż Chalifa - Dubaj" width="90" /></a><a title="Dubajskie lustrzanki" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_4750.jpg" rel="lyteshow[orient]"><img class="aligncenter" title="Dubajskie lustrzanki" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_4750.jpg" alt="Dubajskie lustrzanki" width="110" /></a><a title="Meczet Wielki - Oman, Muskat" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_5170.jpg" rel="lyteshow[orient]"><img class="aligncenter" title="Meczet Wielki - Oman, Muskat" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_5170.jpg" alt="Meczet Wielki - Oman, Muskat" width="110" /></a><a title="Spotkanie kultur - Oman" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_5265.jpg" rel="lyteshow[orient]"><img class="aligncenter" title="Spotkanie kultur - Oman" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_5265.jpg" alt="Spotkanie kultur - Oman" width="110" /></a><a title="Meczet Szejka Zajeda - Abu Dhabi" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/p2290680.jpg" rel="lyteshow[orient]"><img class="aligncenter" title="Meczet Szejka Zajeda - Abu Dhabi" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/p2290680.jpg" alt="Meczet Szejka Zajeda - Abu Dhabi" width="110" /></a><a title="Meczet Szejka Zajeda - Abu Dhabi" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_5920.jpg" rel="lyteshow[orient]"><img class="aligncenter" title="Meczet Szejka Zajeda - Abu Dhabi" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_5920.jpg" alt="Meczet Szejka Zajeda - Abu Dhabi" width="110" /></a><a title="Abu Dhabi" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_5961.jpg" rel="lyteshow[orient]"><img class="aligncenter" title="Abu Dhabi" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_5961.jpg" alt="Abu Dhabi" width="110" /></a><a title="Abu Dhabi" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/p2280487.jpg" rel="lyteshow[orient]"><img class="aligncenter" title="Abu Dhabi" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/p2280487.jpg" alt="Abu Dhabi" width="110" /></a><a title="AIDAblu" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_5993.jpg" rel="lyteshow[orient]"><img class="aligncenter" title="AIDAblu" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/03/orient/img_5993.jpg" alt="AIDAblu" width="110" /></a></p>
<p>Więcej opiszę dokładniej w fotoreportażu &#8211; będzie znów obszerny, mamy duuuuzo do opowiadania, ale jak zwykle potrzebujemy na to trochę czasu, bo codzienność dogania nas wielkimi krokami. <a href="http://www.jarmusz.eu/welt/aida12_pl.php">Przedsmak</a> już jest.</p>
<p>PS  Costa wrócił do Dubaju również dobrze i zdrowo &#8211; płynął tą samą trasą co my, we wszystkich portach cumowaliśmy obok siebie.</p>
<p style="text-align: center;"><em><span style="color: #ff0000;">Jedwab wynaleziono po to, by kobiety mogły chodzić nago w sukniach.</span></em><br />
<span style="color: #000000;"> arabskie</span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://beate.jarmusz.eu/?feed=rss2&#038;p=2371</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Prowincja pełna słońca&#8221;</title>
		<link>http://beate.jarmusz.eu/?p=2348</link>
		<comments>http://beate.jarmusz.eu/?p=2348#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Feb 2012 17:59:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytam]]></category>
		<category><![CDATA[Polskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://beate.jarmusz.eu/?p=2348</guid>
		<description><![CDATA[Jak się mówi: tylko cierpliwości, a i z trawy będzie mleko. Czekałam i się doczekałam&#8230; trzeciej części książek Kasi Enerlich o Mrągowie i losach Ludmiły. Przyniósł mi ją Gwiazdor pod choinkę &#8211; dziękuję miły Gwiazdorze. Chociaż po drugiej nie zamierzała pisać dalej o swojej prowincji, to jednak moja przepowiednia się sprawdziła i Kasia MUSIAŁA nam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/02/Prowincja-pelna-slonca.jpg" rel="lytebox[slonce]"><img class="alignleft" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/02/Prowincja-pelna-slonca.jpg" alt="" width="180" /></a>Jak się mówi: tylko cierpliwości, a i z trawy będzie mleko.<br />
Czekałam i się doczekałam&#8230; trzeciej części książek Kasi Enerlich o Mrągowie i losach Ludmiły. Przyniósł mi ją Gwiazdor pod choinkę &#8211; dziękuję miły Gwiazdorze.<br />
Chociaż po drugiej nie zamierzała pisać dalej o swojej prowincji, to jednak moja przepowiednia się sprawdziła i Kasia MUSIAŁA nam napisać dalszy ciąg.<br />
No&#8230; a jakby chciała, to na następne też mam zestaw <a href="http://beate.jarmusz.eu/?p=2044#more-2044">tytułów</a>.<br />
&#8222;Prowincja pełna słońca&#8221; przeniosła mnie znów na moje Mazury. Chociaż akcja dzieje się teraz mniej w Mrągowie, a więcej w domu Ludmiły niedaleko Mrągowa, we Włoszech i na pograniczach Polski, to czułam się znów &#8222;w domu&#8221;.<span id="more-2348"></span><br />
Odkryłam znane mi miejsca, myśli i fakty. Książki Kasi są dla mnie osobiste, bo przez internetową korespondencję, kontakt z autorką i wpisy na Facebook i NK, pozwalają mi znaleźć echo naszych rozmów, doszukać się biograficznych elementów i źródeł scen i wątków.<br />
Z mojego Mrągowa trafiła mi się scenka, kiedy Ludmiła kupuje folię w sklepie ogrodniczym na Przemysłowej. Mrągowo ma na pewno nie tylko ten sklep &#8211; ale&#8230; autorka wyszukała sobie akurat tę ulicę.<br />
Kasia przemogła swój strach przed lataniem samolotem (może zastosowała tez typ, który jej dałam)  i wyruszyła do Włoch, wiele wrażeń z tego pobytu zamieściła w powieści. Pamiętam, że komentowałam kilka zdjęć. Strach przed lotem musiała przemóc też Ludmiła. I niejedeną sekwencję z Włoch znałam już wizualnie ze zdjęć.<br />
Obwarzankowa Podróż dotyczy mnie osobiście. Byłam w czerwcu`11 w Mrągowie i byłyśmy prawie umówione na spotkanie, ale termin Kasi podróży wzdłuż polskiej granicy pokrzyżował nam plany. Było mi bardzo szkoda. Ale za to mamy nową prowincję!<br />
Spotkanie przełożymy do następnej okazji, a w powieści poczytałam sobie, gdzie Kasia wojażowała, kiedy ja chodziłam po mrągowskich <a href="http://beate.jarmusz.eu/?p=1974#more-1974">drogach z mojego dzieciństwa.</a><br />
Od pierwszej strony wciągają nas losy Ludmiły, a Kasia lekkim językiem opowiada o swojej prowincji.<br />
Tak&#8230; ważne jest, żeby każdy znalazł sobie swoje miejsce, swoją własną prowincję. Obojętnie gdzie, tylko trzeba się tam dobrze czuć,  jak W DOMU.<br />
A może by tak&#8230; Co tam, Kasiu, jesteś spontaniczna dziewczyna&#8230; U nas okolica piękna &#8211; chętnie Ci ją pokażę, historia ciekawa, miejsca mam dość&#8230;<br />
(Spotkałam tu już panią z Mrągowa i pana z Torunia &#8211; oboje już nie żyją, ale byłam dla nich takim ogniwem z przeszłości.)<br />
Usiadłybyśmy sobie na winnych stokach w słońcu (kiedy u Was jeszcze zima sroga, to u nas już kolorowa wiosna!). Nazbierasz pomysłów, wątków&#8230; Widziałaś już kiedyś kwitnące drzewa migdałowe?<br />
Wyślij Ludmiłę po nowe losy do nas. Będę o nią dobrze dbała.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #ff6600;"><em>Życie jest jak książka: im dłużej ją czytasz, tym lepiej rozumiesz wątek.</em></span><br />
(Pino Pellegrino)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://beate.jarmusz.eu/?feed=rss2&#038;p=2348</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowy tysiąc.</title>
		<link>http://beate.jarmusz.eu/?p=2321</link>
		<comments>http://beate.jarmusz.eu/?p=2321#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Jan 2012 17:04:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z życia wzięte.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://beate.jarmusz.eu/?p=2321</guid>
		<description><![CDATA[Huraaa! Dziś mój osobisty licznik przeskoczył w nowy tysiąc. Jeszcze wczoraj miałam 4000 dni do emerytury. A dziś już trójka z przodu!! No proszę, jak ten czas leci. 3999 zawsze lepsze niż 4000. Dlatego płacimy w sklepach 199,99, a nie 200,oo &#8211; chociaż ten jeden cent albo grosz tylko zaśmieca portfel. Ale z drugiej strony [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/nowy_tysiac/p1080008.jpg" rel="lytebox[noty]"><img class="alignleft" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/nowy_tysiac/p1080008.jpg" alt="" width="180" /></a>
<p style="text-align: left;">Huraaa!<br />
Dziś mój osobisty licznik przeskoczył w nowy tysiąc. Jeszcze wczoraj miałam 4000 dni do emerytury. A dziś już trójka z przodu!! No proszę, jak ten czas leci.<br />
3999 zawsze lepsze niż 4000. Dlatego płacimy w sklepach 199,99, a nie 200,oo &#8211; chociaż ten jeden cent albo grosz tylko zaśmieca portfel.<br />
Ale z drugiej strony &#8211; ceńmy każdy grosik &#8211; ja zbieram czerwone monety (1,2,5 centów) do starej cukierniczki po mojej babci. Jak się napełni, to jest ok 30 euro. To już nie śmieć, prawda?<br />
Każdy nasz dzień też się liczy, coś przynosi, czymś cieszy. Nawet jakby nie był taki całkiem wymarzony, to widocznie taki miał być. Po czasie często stwierdzamy, że wszystko miało jakiś swój sens.<br />
Nowy tysiąc&#8230; A <a href="http://beate.jarmusz.eu/?p=754">8.04.2009 pisałam</a>, że przechodzę na czwórkę. Tyle było jeszcze czasu, a tu raz dwa znów tysiąc dni zleciało.<span id="more-2321"></span><br />
Cieszyć się, czy nie?<br />
Każdy dzień zbliża nas do emerytury &#8211; to jest piękne. No bo, bądźmy szczerzy, praca jest superowa, ale wolne jest jeszcze superowsze! prawda?<br />
Niestety ten postęp czasu znaczy również, że zmieniają się inne aspekty- z każdym dniem jesteśmy starsi. Często mądrzejsi, bo do głowy wciąż coś wchodzi. Na starcze głupotki mamy jeszcze czas. Przeważnie dość rozsądni i socjalnie zrównoważeni. Niekoniecznie piękniejsi &#8211; zmarszczki należą do żywotnej twarzy, ale kiedyś się śmiałam bez zmarszczek&#8230; Siły też nie zawsze te co były &#8211; jak wejdziesz pod biurko, żeby kable sortować, to trzeba coraz więcej wzdychania i podpórek, żeby znów wyleźć na światło. Coraz bardziej doceniamy zdrowie, bo tu już czknie, tam strzyknie, tu ciągnie, a tam piłuje. I coraz częściej trafia się w luźnych rozmowach wspólny temat &#8211; choroby.<br />
Co tam! życie jest piękne. Delektujmy je.<br />
Tak robimy. Snujemy plany, jakbyśmy mieli mieć 100 lat. Tyle jeszcze chcemy zobaczyć i przeżyć!! Świat jest taki ciekawy&#8230;<br />
Więc nie szkodzi, że musimy pozostałe 3999 dni popracować (Jurek mniej, więc będzie mi ostatnie 400 dni gotował obiadki). Coś za coś.<br />
Byle zdrowie dotrzymało, bo jak będzie zero dni, to będę miała 65 lat i 11 miesięcy, czyli będę &#8230; jarska emerytka.<br />
Więc dziś, na nowy tysiąc otworzyłam szampana i stuknęłam na swoje dni!<br />
Natura cieszy się ze mną i podarowała mi dziś przed domem pierwszego krokusa i przebiśniega (chociaż ten kwitnie już od dwóch tygodni).</p>
<p style="text-align: center;"><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/nowy_tysiac/p1080013.jpg" rel="lyteshow[noty]"><img class="aligncenter" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/nowy_tysiac/p1080013.jpg" alt="" width="125" /></a><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2012/nowy_tysiac/p1080015.jpg" rel="lyteshow[noty]"><img class="aligncenter" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2012/nowy_tysiac/p1080015.jpg" alt="" width="125" /></a></p>
<p>Dziękuję!</p>
<p style="text-align: center;"><em><span style="color: #993300;">Dzwonek budzika &#8211; to czas do Ciebie telefonuje..</span>.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://beate.jarmusz.eu/?feed=rss2&#038;p=2321</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Aida Night of the Proms</title>
		<link>http://beate.jarmusz.eu/?p=2304</link>
		<comments>http://beate.jarmusz.eu/?p=2304#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Dec 2011 18:30:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Z życia wzięte.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://beate.jarmusz.eu/?p=2304</guid>
		<description><![CDATA[Oczekiwany od roku koncert &#8222;Night of the Proms&#8221; mamy za sobą. To już nasza coroczna tradycja.   Bilety kupujemy w grudniu na następny grudzień, ale program podają dopiero w lecie.  Ot, niespodzianka. Zeszłoroczny, ostatni pod promocja Nokii, był dobry, ale jednak pozostawił sporo rozczarowania. Technika była zła, program taki la-la. Dużo było krytyki, my też swoje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/12/proms/Heft_inet.jpg" rel="lytebox[proms]"><img class="alignleft" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/12/proms/Heft_inet.jpg" alt="" width="200" /></a>Oczekiwany od roku koncert &#8222;<a href="http://www.notp.com/deutschland/">Night of the Proms</a>&#8221; mamy za sobą. To już nasza coroczna tradycja.   Bilety kupujemy w grudniu na następny grudzień, ale program podają dopiero w lecie.  Ot, niespodzianka.<br />
Zeszłoroczny, ostatni pod promocja Nokii, był dobry, ale jednak pozostawił sporo rozczarowania. Technika była zła, program taki la-la. Dużo było krytyki, my też swoje dopisaliśmy. Ok, było minęło.<br />
Byłam pewna, że program, pod nową promocją Aidy będzie super!<br />
Z wielkim oczekiwaniem jechaliśmy do Frankfurtu, gdzie zajęliśmy &#8222;nasze&#8221; miejsca &#8211; corocznie w tym samym rzędzie, z różnicą o kilka siedzeń.<br />
Nie zawiedliśmy się. Muzyka opanowała halę, ogarnęła 10 tys ludzi, zawładnęła naszymi uszami. Rytm nie pozwalał usiedzieć, trzeba było wstać, podrygiwać, przytupywać i klaskać do taktu. Śpiewy i okrzyki też były mile widziane.<br />
Każdy Euro z ceny biletu był znów dobrze zainwestowany.<br />
Seal (mąż Heidi Klum) byl niesamowity, sopranistki DIV4S super, a dopiero połączenie Seala z sopranistkami &#8211; bez słów!<br />
Do tego Alison Moyet, Stanfour, Nile Rodgers &amp; Chic i John Miles.<br />
Mieszanka DJa z orkiestrą &#8211; coś nowego, DJ wrzucał pop i rock, a orkiestra takty klasycznych dzieł. Obaj zmieniali się co chwilę, a my wciąż się dziwiliśmy, jak fascynująco to robili, tworząc homogeniczne nowe dzieło muzyczne.<br />
Wracaliśmy pod wrażeniem.<br />
Teraz zostaje nam słuchać CD, oglądać DVD, kupić bilety na grudzień 2012 i czekać niecierpliwie.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #993300;"><em>Muzyka to sztuka cieszenia się i smucenia bez powodu.</em></span></p>
<p style="text-align: center;">T. Kotarbiński</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://beate.jarmusz.eu/?feed=rss2&#038;p=2304</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Studnia bez dnia&#8221;</title>
		<link>http://beate.jarmusz.eu/?p=2284</link>
		<comments>http://beate.jarmusz.eu/?p=2284#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2011 20:06:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytam]]></category>
		<category><![CDATA[Polskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://beate.jarmusz.eu/?p=2284</guid>
		<description><![CDATA[Kasia Enerlich &#8211; moja cicha dusza pokrewna &#8211; zrobiła mi w życiu piękny prezent i napisała książki o Mrągowie. Jakby tego nie starczyło, to Kasia szykuje mi nowy podarunek &#8211; Toruń. Nowa powieść Kasi &#8222;Prowincja pełna słońca&#8221; ledwo pojawiła się na rynku, a pracowita główka, w czasie pobytu w Toruniu nałapała już nowych pomysłów i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kasia Enerlich &#8211; moja cicha dusza pokrewna &#8211; zrobiła mi w życiu piękny prezent i napisała książki o Mrągowie.<br />
Jakby tego nie starczyło, to Kasia szykuje mi nowy podarunek &#8211; Toruń.<br />
Nowa powieść Kasi &#8222;Prowincja pełna słońca&#8221; ledwo pojawiła się na rynku, a pracowita główka, w czasie pobytu w Toruniu nałapała już nowych pomysłów i sformułowała projekt na kolejne dzieło.<br />
&#8222;<a href="http://www.facebook.com/media/set/?set=a.229129380487818.56653.100001722738327&amp;type=1">Studnia bez dnia</a>&#8221; odegra się w Toruniu, bohaterka będzie mieszkała na Szewskiej, a wydarzenia zwiążą się z pracownią rzeźbiarską na Podmurnej, gdzie w rogu pomieszczenia jest owa tytułowa studnia .<br />
Jeszcze mam przed sobą czytanie nowej prowincji, a już mnie ogarnia ciekawość, które z moich miejsc i znanych kątów toruńskich odnajdę w tej studni.<br />
Trochę mi teraz żal, że nie jestem już w Toruniu.<br />
Dojdzie do kolekcji siódma i ósma książka autorki. Ale miejsca mam jeszcze dość, a jak nie starczy &#8211; to zrobię!<br />
Kasiu, jesteś wspaniała! Ty pisz, a ja sobie poczekam.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #993300;"><em>Zycie jest jak książka, im dłużej ją czytasz, tym lepiej rozumiesz wątek.</em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://beate.jarmusz.eu/?feed=rss2&#038;p=2284</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Straszne!!!!</title>
		<link>http://beate.jarmusz.eu/?p=2264</link>
		<comments>http://beate.jarmusz.eu/?p=2264#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Nov 2011 08:14:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytam]]></category>
		<category><![CDATA[Polskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://beate.jarmusz.eu/?p=2264</guid>
		<description><![CDATA[Wczoraj ściągnął moją uwagę tytuł na stronie głównej Wirtualnej Polski: &#8222;Co jedzą bogaci, a na co nie stać Kowalskiego&#8222;. Tak mnie ten artykuł wzburzył, że nie mogłam spać. Bo czytając doszłam do miażdżącego wniosku, że nie tylko Kowalskiego na to nie stać, ale i Müllera, Schmitta i mnie też nie. Straszne! Co za strata dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wczoraj ściągnął moją uwagę tytuł na stronie głównej Wirtualnej Polski:<br />
&#8222;<a href="http://kuchnia.wp.pl/fototematy/271/1/1/najbardziej-ekskluzywne-jedzenie.html#photo">Co jedzą bogaci, a na co nie stać Kowalskiego</a>&#8222;.<br />
Tak mnie ten artykuł wzburzył, że nie mogłam spać. Bo czytając doszłam do miażdżącego wniosku, że nie tylko Kowalskiego na to nie stać, ale i Müllera, Schmitta i mnie też nie.<br />
Straszne! Co za strata dla podniebienia! Co za niesprawiedliwość losu!<br />
Po co to pisali? po co to czytałam? Teraz jestem świadoma mojej maleńkości, moje ego zapadło w bezdenną przepaść, kompleksy mnie dławią. No i tak mi żal Kowalskiego!<br />
Widzę na zdjęciach smaczne rzeczy, oczy rosną, ślinka leci&#8230;<span id="more-2264"></span><br />
- twardy melon za 6000 dolarów<br />
- stek ze szczęśliwej krowy, namuzycznionej i masowanej pod włos<br />
- rybie jaja w złotej puszce za 25 tys dolców<br />
- zupa z ptasich naplutych gniazd<br />
- złote lody<br />
- Magdalena za 250 dolarów<br />
No, Kowalski, też Ci apetyt podchodzi?<br />
Odespałam&#8230; Rozumek ochłonął&#8230;<br />
Słońce świeci, świat jest piękny, wolny dzień. Czy naprawdę straciłam poczucie zadowolenia, bo mnie nie stać na takie smakołyki?<br />
Nie.<br />
Po co mi twardy melon? U Turka kupuje wspaniałe arbuzy, takie proletariackie, można się najeść, pochlapać i popluć pestkami.<br />
Kawioru nigdy nie lubiłam i nie jem. Jest dla mnie po prostu tylko słony, a nikt by nie wpadł na pomysł, żeby lizać bryłę soli &#8211; ale kawior, o, smaczny&#8230;<br />
Gniazda ptasie mamy przy domu też, jakby je dobrze wygotować&#8230; najlepiej jeszcze z pisklaczkami&#8230;<br />
Złoto na lodach jest super, tego mi brakuje, muszę przyznać. Jak pomyśle, że potem podziwiam mój własny produkt, a on sobie pływa i pobłyskuje bogato&#8230; Aż by szkoda było spuścić wodę&#8230;<br />
No, co do Magdalenki, to się nie znam, ale myślę, Kowalski, że jakąś Kasię albo Irenkę taniej dostaniesz.<br />
Jednak zapomnieli w artykule o finale! Na koniec <a href="http://biznes.onet.pl/jak_powstaje_najdrozsza_kawa_na_swiecie,18566,3528564,7364715,fotoreportaze-detal-galeria">łyczek kawy</a>, ale tylko jeżeli kasa jeszcze starczy, no i miejsce w brzuszku jest. Bo trzeba docenić drogę, jaką przeszły ziarnka i rolę, jaką spełniły fikuśne zwierzątka.<br />
Czy chciałabym być osobą, która może sobie pozwolić na takie smakołyki? Nie. Tego nie potrzebuje żaden człowiek.<br />
Kowalski, Ty też nie.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #993300;"><em>Bogactwo polega nie na tym, żeby mieć tyle pieniędzy, ile się chce,</em></span><br />
<span style="color: #993300;"><em> tylko żeby mieć tyle pieniędzy, ile się potrzebuje.</em></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://beate.jarmusz.eu/?feed=rss2&#038;p=2264</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grecki patent</title>
		<link>http://beate.jarmusz.eu/?p=2255</link>
		<comments>http://beate.jarmusz.eu/?p=2255#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Oct 2011 15:52:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jurek</dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualne]]></category>
		<category><![CDATA[Uśmiech na codzień.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://beate.jarmusz.eu/?p=2255</guid>
		<description><![CDATA[No, proszę! Idzie! Można by ten system dobrowolnie powielać. Ponieważ obok greckich już są też prowadzone rozmowy włoskie &#8211; więc sprawa jest aktualna i globalna. A w Niemczech każą nam do 67 lat pracować (nawet już sobie myślą o 69). To na pewno, żeby było komu wydrukować te 100 Euro.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/grek_euro.jpg" rel="lytebox[grecy]"><img class="alignleft" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/grek_euro.jpg" alt="" width="200" /></a><br />
No, proszę! Idzie!<br />
Można by ten system dobrowolnie powielać.<br />
Ponieważ obok greckich już są też prowadzone rozmowy włoskie &#8211; więc sprawa jest aktualna i globalna.<br />
A w Niemczech każą nam do 67 lat pracować (nawet już sobie myślą o 69). To na pewno, żeby było komu wydrukować te 100 Euro.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://beate.jarmusz.eu/?feed=rss2&#038;p=2255</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kolekcjonujemy wrażenia</title>
		<link>http://beate.jarmusz.eu/?p=2224</link>
		<comments>http://beate.jarmusz.eu/?p=2224#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Oct 2011 14:32:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wojaże i podboje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://beate.jarmusz.eu/?p=2224</guid>
		<description><![CDATA[Już dwa tygodnie mijają, jak wróciliśmy z alpejskich wojaży. Teraz szukamy nowych uroków w codzienności. No, nawet się tu i tam coś znajdzie. Dwa tygodnie byliśmy znów w drodze, w &#8222;naszych&#8221; Alpach, Wschodnim Tyrolu, Wysokich Taurach, w dolinie Virgen, w Hinterbichl, hotel Islitzer. Piąty raz to samo, a jednak zawsze inaczej. I prawie jak w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już dwa tygodnie mijają, jak wróciliśmy z alpejskich wojaży.<br />
Teraz szukamy nowych uroków w codzienności. No, nawet się tu i tam coś znajdzie.<br />
Dwa tygodnie byliśmy znów w drodze, w &#8222;naszych&#8221; Alpach, Wschodnim Tyrolu, Wysokich Taurach, w dolinie Virgen, w Hinterbichl, <a href="http://www.islitzer.at/new/">hotel Islitzer</a>. Piąty raz to samo, a jednak zawsze inaczej. I prawie jak w domu.<br />
Ponad 600 km drogi chcieliśmy znów spędzić jako pełny urlopowy dzień i wzbogacić wrażenia. Zamiast jechać w kawałku, zrobiliśmy przerwę w Ötztal, w Sölden &#8211; to ta dolina, gdzie znaleziono przed laty człowieka lodu <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C3%96tzi">Ötzi</a>. Następnego dnia pojechaliśmy na pobliski<a href="http://www.rp.pl/artykul/235129,209007-Tunelem-na-lodowiec.html"> lodowiec Rettenbach</a>. Pozwoliłam sobie tam na półgodzinny marsz przez język lodowca, a Jurek zajął wygodniejsze miejsce widokowe w samochodzie. Szczelin się nie bałam, bo były, ale takie, że raczej bym tylko pupcią utknęła. Za to wrzuciłam do kolekcji nowe wrażenie: iść po lodowcu, mieć lód pod sobą i wokół siebie.<span id="more-2224"></span><br />
Przejechaliśmy tunelem na drugą stronę, gdzie jest jeszcze więcej lodowca i mocno rozbudowany system narciarski (patrz link). Niech mi kto jeszcze raz powie, że klimat niszczy lodowce&#8230; Nie wierzę, że sezon narciarski nie pozostawia zniszczeń na wiecznym lodzie. Nie klimat! Człowiek! Niech się każdy narciarz hobbista złapie za własny nos.<br />
Pozostałe 200 km do celu jechaliśmy 5 godzin, przez Włochy do Austrii, przez 4 czy 5 przełęczy, setki &#8211; albo miliony serpentyn, Jurka na koniec ramiona bolały od kierowania. W lewo, w prawo, odwrótka o 180 stopni, już nam się wydawało, że zjeżdżamy do doliny, a tu znów wjazd do góry&#8230; i od nowa.<br />
Ale zajechaliśmy! Hotel znany, niezmieniony, jakbyśmy wczoraj odjechali. Najpierw po tradycyjnym piwku przy &#8222;naszym&#8221; stoliku (który pozostał znów na wszystkie dni nasz, na śniadania i kolacje).<br />
Tym razem życzyliśmy sobie inny apartament, dwa pokoje z niszą kuchenną (lodówka na piwko wieczorne i owoce wędrowne, czasem kawa popołudniu, więcej nie, bo my nie na gotowanie, tylko na odpoczynek) i było nam jeszcze lepiej niż w dotychczasowym.<br />
Dziesięć dni wędrówek, po 5-6-7 godzin, niektóre szlaki znane, inne nowe. Każdy dzień maksymalnie wykorzystany. Pogoda super! tyle słońca! niebieskie niebo! bezchmurne, po prostu kicz &#8211; ale tak sobie natura wymyśliła. A my mieliśmy radochę i czarno opaloną skórę.<br />
Nawet Grossglockner pokazał nam się bez chmurnej czapki &#8211; a to rzadkość, bo on nawet przy bezchmurnym niebie przywdziewa chmurkę niewidkę.<br />
Tradycyjna wędrówka do Dorfertal uświadomiła nam znów, że góry to natura z własnymi prawami i nie należy ich lekceważyć. Nad naszymi głowami nad lodowcem Großvenediger kręcił długo helikopter. Takie loty są jednoznaczne &#8211; coś szukają. Potem dowiedzieliśmy się, że przy szczelinie znaleziono części wyposażenia. Czy ofiarę znaleziono, nie wiemy.<br />
Moja mama zawsze mówi: natura i kultura. Więc, żeby piękne przeżycia w naturze ukulturalnić &#8211; poszliśmy jednego wieczoru do &#8230; teatru. Bauerntheater &#8211; laicka grupa teatralna, w tyrolskim dialekcie, odegrana na scenie sali domu parafialnego. Odstawiłam się w moje nowe ciuchy zakupione spontanicznie pierwszego dnia w boutiku w Lienz i zasiedliśmy w szeregu fajnych dam z okolicznych gospodarstw i wielu turystów. Nie każde zdanie zrozumieliśmy, ale śmialiśmy się w odpowiednim momencie, więc nie było tak źle. Wieczór był super!<br />
W drodze powrotnej pauzowaliśmy jeszcze dwa dni w Salzburgu &#8211; miasto Mozarta, które mi się marzyło zobaczyć, bo tak uroczo wygląda na filmach. A przedtem zwiedziliśmy w <a href="http://www.eisriesenwelt.at/site/content/CB_StaticContentShow.php?file=anfahrt">Werfen</a> największą na świecie jaskinię lodową. Godzinę chodziliśmy pomostami między zwałami lodu, stąpaliśmy 1400 schodów w środku lodowca &#8211; wow! Niestety był absolutny zakaz fotografowania, mogliśmy się tylko napatrzeć (ale na linku są piękne zdjęcia).<br />
<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Salzburg">Salzburg</a>: piękna pogoda, spacery po mieście, kawiarenki, bryczka konna, zamek, dwa domy Mozarta, jego instrumenty, nawet pomnik Kopernika znaleźliśmy! W katedrze doznaliśmy rzadkiego uczucia, było tam jasno i ciepło, nie było złota, tylko biel i witraże, a ogrom budynku nie przytłaczał, tylko dawał poczucie spokoju.<br />
Salzburg &#8211; elegancja, styl, romantyka, taki mały Wiedeń. Bardzo mi to miasto przypadło do serca.<br />
Będzie fotoreportaż, ze wszystkich wycieczek, ale jeszcze trochę potrwa, bo nas obecnie inne rzeczy absorbują.<br />
Na 2012 mamy inne plany urlopowe, Tyrol nie będzie pasował w terminarz, już się &#8222;odmeldowaliśmy&#8221; w Hinterbichl. Ale 2013!!</p>
<p style="text-align: center;"><a title="Samuśka na lodowcu." href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/img_2840.jpg" rel="lyteshow[tir11]"><img class="aligncenter" title="Samuśka na lodowcu." src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/img_2840.jpg" alt="Samuśka na lodowcu." width="125" /></a><a title="Przed Großglockner." href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/p9100060.jpg" rel="lyteshow[tir11]"><img class="aligncenter" title="Przed Großglockner." src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/p9100060.jpg" alt="Przed Großglockner." width="125" /></a><a title="Dorfertal" href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/p9130044.jpg" rel="lyteshow[tir11]"><img class="aligncenter" title="Dorfertal" src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/p9130044.jpg" alt="Dorfertal" width="125" /></a><a title="Wejście do jaskini lodowej (Werfen)." href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/p9150028.jpg" rel="lyteshow[tir11]"><img class="aligncenter" title="Wejście do jaskini lodowej (Werfen)." src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/p9150028.jpg" alt="Wejście do jaskini lodowej (Werfen)." width="125" /></a><a title="Salzburg - Katedra" href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/img_4296.jpg" rel="lyteshow[tir11]"><img class="aligncenter" title="Salzburg - Katedra" src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/img_4296.jpg" alt="Salzburg - Katedra" width="125" /></a><a title="Salzburg - widok z zamku." href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/img_4265.jpg" rel="lyteshow[tir11]"><img class="aligncenter" title="Salzburg - widok z zamku." src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/o-tirol/img_4265.jpg" alt="Salzburg - widok z zamku." width="125" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><em><span style="color: #993300;">Ludzie podziwiają góry, morza, a nie zdumiewają się nad sobą.</span></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://beate.jarmusz.eu/?feed=rss2&#038;p=2224</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bez stressu po grecku</title>
		<link>http://beate.jarmusz.eu/?p=2219</link>
		<comments>http://beate.jarmusz.eu/?p=2219#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Sep 2011 13:45:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uśmiech na codzień.]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://beate.jarmusz.eu/?p=2219</guid>
		<description><![CDATA[Kto z nas nie ma stressu? nie goni w pośpiechu? Pracodawca gniecie, fiskus ciągle coś chce, rodzina wypowiada życzenia. A gdzie JA? Trafiło mi się rozwiązanie, takie sobie&#8230; proste&#8230; Kiedyś spadło by z nieba, dziś przyszło nowoczesną drogą przez media. &#8222;Obecnie jest możliwość adoptowania Greka za jedyne 500 Euro . Grek będzie robić za Ciebie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kto z nas nie ma stressu? nie goni w pośpiechu? Pracodawca gniecie, fiskus ciągle coś chce, rodzina wypowiada życzenia.<br />
A gdzie JA?<br />
Trafiło mi się rozwiązanie, takie  sobie&#8230; proste&#8230; Kiedyś spadło by z nieba, dziś przyszło nowoczesną drogą przez media.</p>
<p>&#8222;Obecnie jest możliwość adoptowania Greka za jedyne 500 Euro .<br />
Grek będzie robić za Ciebie wszystko na co nie masz czasu.<br />
Spać za Ciebie do jedenastej.<br />
Chodzić za Ciebie na kawę oraz na papierosa.<br />
Odbywać poobiednią sjestę, a wieczorem siedzieć za Ciebie w knajpce lub<br />
przed telewizorem. Za dodatkową opłatą 50 Euro może też poopierdalać się<br />
za Ciebie na Facebooku <img src='http://beate.jarmusz.eu/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
&#8230; Ja już adoptowałem i mam luz &#8211; mogę pracować od rana do wieczora!<br />
P.S. Wpłaty należy przekazywać za pośrednictwem Komisji Europejskiej&#8221; </p>
<p>A no&#8230; co tam te 500 Euro, znajdą się, na taki cel!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://beate.jarmusz.eu/?feed=rss2&#038;p=2219</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czytam: książki Kasi Enerlich</title>
		<link>http://beate.jarmusz.eu/?p=2044</link>
		<comments>http://beate.jarmusz.eu/?p=2044#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Aug 2011 18:29:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Beata</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytam]]></category>
		<category><![CDATA[Polskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://beate.jarmusz.eu/?p=2044</guid>
		<description><![CDATA[Prawie przypadkowa wiadomość mojej kuzynki Ani, że jej znajoma napisała książkę o Mrągowie i Mazurach, wprowadziła mnie na szlak Katarzyny Enerlich. Oczarowana &#8222;Prowincją pełną marzeń&#8221; napisałam do autorki i rozwinęła się miedzy nami miła znajomość. Dziś jestem gorącą czytelniczką, mam wszystkie książki Kasi i jeszcze dużo miejsca w regale na następne. Kasia ma tysiące czytelników, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/08/enerlich/p7190005.jpg" rel="lytebox[enerlich1]"><img class="alignleft" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/08/enerlich/p7190005.jpg" alt="" width="220" /></a>Prawie przypadkowa wiadomość mojej kuzynki Ani, że jej znajoma napisała książkę o Mrągowie i Mazurach, wprowadziła mnie na szlak Katarzyny Enerlich.<br />
Oczarowana &#8222;Prowincją pełną marzeń&#8221; <a href="http://prowincjapelnamarzen.blog.pl/dni-ktrych-nie-znamy,14890967,n">napisałam</a> do autorki i rozwinęła się miedzy nami miła znajomość.<br />
Dziś jestem gorącą czytelniczką, mam wszystkie książki Kasi i jeszcze dużo miejsca w regale na następne. </p>
<p>Kasia ma tysiące czytelników, setki znajomych, dziesiątki, z którymi utrzymuje aktywny kontakt na Facebook i Naszej Klasie, no i do tego wszystkie prywatne znajomości. Prowadzi też<a href="http://prowincjapelnamarzen.blog.pl/"> blog</a>. Ja jestem dla niej jedna z bardzo wielu, ale Kasia jest dla mnie tylko jedyna, fajnie mi ją &#8222;śledzić&#8221; i &#8222;odkrywać&#8221;. Lubię sobie składać mozaikę z jej wypowiedzi przy różnych okazjach i odnajdywać biograficzne elementy w powieściach.</p>
<p>A ja znajduję w Kasi książkach kamyki mozaikowe z mojego życia. Ciągle przeżywam Déjà-vu. Odnoszę wrażenie, jakby Kasia czytała w moich myślach i przetwarzała je na swój sposób w powieści. Znajduję w książkach moje myśli, moje zdania, gdzieś na świecie wypowiedziane, pomyślane, gdzieś napisane, w szczęśliwych i smutnych sytuacjach &#8211; Kasia je słyszała&#8230; jak pokrewna dusza. Jakby szła w życiu obok mnie.<span id="more-2044"></span><br />
Nie ma w życiu spotkań przypadkowych, pisze Kasia. Tak, jestem też o tym przekonana.<br />
Dlatego jej książki są mi tak bliskie i tak chętnie je czytam. Mieszają mi w duszy i sercu, trzymają mi lustro przed oczyma i otulają bliskością, dają mi nową nadzieję i siłę. Napełniają mnie nowym szwungiem!</p>
<p>Pomijając Mrągowo, Mazury, Toruń, znane mi kąty. Dzięki Kasi dowiedziałam się też wiele nowego o tych miejscach.<br />
Kasia trafiła również np. do Łodzi i Manufaktury, gdzie z tatą spędziłam kilka godzin, beztrosko i urlopowo, tak inaczej.<br />
Pamiętam z dzieciństwa bujanie się na taty nodze, mały drobiazg, a przypomniał mi się czytając &#8222;Przy błękitnym księżycu&#8221;. Wróciło też inne wspomnienie: wchodziłam na kredens w salonie i rzucałam się w rozpostarte ramiona taty, pełna dziecięcej ufności, że mnie złapie.<br />
W &#8222;Oplatani Mazurami&#8221; (Spotkanie) znalazłam moją &#8222;Omę&#8221; &#8211; bo moją babcię, która była dla mnie bardzo ważną osobą, nazywaliśmy zawsze &#8222;Oma&#8221;, jako dziecko nie wiedziałam skąd to pochodziło, nie zastanawiałam się nad tym, bo Oma była po prostu Oma. I tak zostało, chociaż od jej śmierci minęło już 20 lat (a dożyła 100 lat i osiem miesięcy!). Jak się kiedyś z Kasią spotkam, to jej parę rzeczy o babci opowiem, może przyda jej się do następnych opowiadań. Wiele informacji mam też &#8222;na pewne&#8221;, dzięki mojej mamie, która dużo wspomnień spisała.<br />
Dwór w Pustnikach opisany w &#8222;Kwiecie diabelskiej góry&#8221; &#8211; to miejsce blisko związane z kimś z mojej rodziny (dokładniej napisałam Kasi prywatnie), moja mama zna to jezioro, chodziła tam jako młoda dziewczyna, zna też wojenne losy rodziny Heitmannów.<br />
Jako dzieci, wraz z moją kuzynką Moniką, bo brat nie zajmował się takimi &#8222;dziewczyńskimi głupotkami&#8221;, zbierałyśmy &#8222;donnersteine&#8221; &#8211; stożkowate, żółte, gładkie kamienie, do wielkości palca. Grzały się w rękach. Mówiono, że to są kamienie burzowe (stąd ta nazwa, z jęz. niem.), kiedy piorun uderzył w ziemię (<a href="http://prowincjapelnamarzen.blog.pl/komentarze/index.php?nid=15003019">Kasia pisze</a>). Dziś wiem, że to są belemnity, skamieliny. Ale wersja piorunowa bardziej mi się podoba, bo należy do mojego dzieciństwa. Nigdzie na świecie już nie znalazłam takich kamieni. Mój dziecięcy zbiór donnersteinów przepadł w historii moich minionych mazurskich lat (wielu&#8230;), ale Kasia znalazła w swoim ogródku i trzyma dla mnie &#8211; tylko musimy się spotkać, a niestety przy moim ostatnim pobycie w Mrągowie, urlopowała.<br />
Nad Morzem Północnym trafiło mi się krótkie <a href="http://beate.jarmusz.eu/?p=1592">spotkanie</a>, którym zdobyłam Kasi nową czytelniczkę.<br />
Wiele skojarzeń z przeczytanych stron jest zbyt osobistych, zatrzymam je dla siebie, siedzą pod skórą&#8230; O niektórych pisałam Kasi, bo czasem miałam potrzebę, po przeczytaniu książki podzielić się z nią myślami.</p>
<p><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/08/enerlich/pps.jpg" rel="lytebox[enerlich3]"><img class="alignleft" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/08/enerlich/pps.jpg" alt="" width="180" /></a>W maju 2010 podpuszczałam ją, żeby pisała trzecią cześć &#8222;Prowincji&#8221; np &#8222;-pełną snów&#8221;. Wtedy jeszcze nie było takich planów, ale czas mija i dziś autorka pisze ową trzecią cześć, która ma być gotowa do końca sierpnia. Tytuł będzie &#8222;Prowincja pełna słońca&#8221;. Też ładnie.<br />
Kasia dzieli swój twórczy dzień optymalnie na cztery godziny dziennie pisania i cztery czytania &#8211; to jest 8-godzinny dzień pracy, jak (prawie) każdego z nas, tylko wymaga wiele samozaparcia, dyscypliny i pracowitości, bo szef siedzi na tym samym fotelu.<br />
W gwiezdną noc z 12 na 13 sierpnia książka została zakończona &#8211; przyjmijmy to jako znak spełnionych marzeń. Autorka ujęła w niej 75350 słów i 402270 znaków (dane autorki), a jak głowa się przewietrzy i tekst w komputerze &#8222;odpocznie&#8221; i będzie tu i tam skorygowany, to może dojdzie jeszcze 50 &#8211; pięknie dla nas, minutka dłużej do czytania.</p>
<p>Mam parę pomysłów na część czwartą i następne: &#8222;Prowincja pełna&#8230;<br />
- tajemnic<br />
- snów<br />
- szumu trzcin<br />
- błękitu<br />
- maków<br />
- pragnień<br />
- tęsknoty<br />
- nadziei<br />
- bocianich gniazd<br />
- rozterki&#8221;<br />
A Kasia niech już tylko pisze. </p>
<p style="text-align: center;"><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/08/enerlich/p6100006.jpg" rel="lyteshow[enerlich2]"><img class="aligncenter" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/08/enerlich/p6100006.jpg" alt="" width="170" /></a><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/08/enerlich/widmung.jpg" rel="lyteshow[enerlich2]"><img class="aligncenter" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/08/enerlich/widmung.jpg" alt="" width="125" /></a><a title="" href="http://www.jarmusz.eu/media/2011/08/enerlich/p6230254.jpg" rel="lyteshow[enerlich2]"><img class="aligncenter" title="" src="http://www.jarmusz.eu/media/2011/08/enerlich/p6230254.jpg" alt="" width="170" /></a></p>
<p>Zdjecie 1. Wolny czas w sanatorium<br />
Zdjecie 2. Egzemplarz z dedykacją, dzięki Monice, która poszła na spotkanie autorskie.<br />
Zdjecie 3. Dom na ulicy Roosevelta w Mrągowie &#8211; tu zaczęła się historia &#8222;Prowincji&#8221; i jej bohaterki. </p>
<p style="text-align: center;"><em><span style="color: #993300;">Nie wiem co to poezja, nie wiem po co i na co. Wiem, że czasami ludzie czytają wiersze i płaczą.</span></em><br />
<em><span style="color: #993300;"> (Władysław Broniewski)</span></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://beate.jarmusz.eu/?feed=rss2&#038;p=2044</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

