Dni, których nie znamy.

Myśli, które mnie nachodzą.

Archiwum: ‘Z życia wzięte.’

Wpychacz

Lipiec 28, 2013 @ 9:14 napisał(a): Beata Kategoria: Z życia wzięte. nie ma komentarzy →

Spełniliśmy sobie jedno z Jurusiowych marzeń – kupiliśmy nową kuchenkę indukcyjną. Juruś gotuje, to dostaje wszystko, co sobie życzy do kuchni.
Jest nowe – starego trzeba się pozbyć.
Nie ma problemu, niedaleko mamy deponię odpadów i każdy może podjechać i oddać swoje śmieci. Czasem trzeba coś zapłacić (np. meble), a elektryczne rzeczy i ścinki ogrodowe są darmowo.
Ludzie nie chcą sobie zawalać miejsca, więc chętnie korzystają z tej formy i raz dwa robi się długa kolejka przed bramą.
Trzeba przejechać przez wagę – dla większości takich jak my to bez znaczenia, bo się mówi co się ma i pan kieruje dokąd podjechać. Ale jak któryś samochód jest ważony, to reszta musi czekać. W tym problem.
Pojechaliśmy zaraz po ósmej, dopóki inni jeszcze śpią. Przed nami jechał samochód z kuchenką. O, patrz, ten też sobie kupił indukcyjną, haha. (więcej…)

Leonard Cohen

Czerwiec 29, 2013 @ 15:48 napisał(a): Beata Kategoria: Aktualne, Z życia wzięte. nie ma komentarzy →

Pewnie prawie każdy zna Leonarda Cohen z jego niepowtarzalnym niskim głosem i piosenką „Halleluja”.
Wczoraj byliśmy w Mannheim na jego koncercie. Kochamy jego muzykę. W samochodzie gra mi już od października (ale często nim nie jeżdżę) – tylko córunia go wyłącza, bo mówi, że jego śpiew wprowadza ją w depresję. Matko!!! młodzież!
No, ale trzeba przyznać, że Cohen nie śpiewa dla młodych. Wczoraj też byli tylko tacy… no… dojrzali, jak my. Ale pełno!!
Cohen ma 79 lat i właściwie chciał już odpocząć. Został jednak przez managera oszukany i okradziony i ze względów finansowych wyruszył jeszcze raz na tournee, ale jest to jego ostatni światowy wojaż.
Koncert był ujmujący!!! nie pamiętam, kiedy tak głęboko i intensywnie przeżyłam muzykę – między gęsią skórką a łzami wzruszenia. Trudno mi to ująć w słowa, przeżycie musi pozostać po prostu w pamięci, bez opisu.
ARTYSTA – i tylko na taką formę pisowni zasługuje – pokazał sztukę i klasę, o której wielu nawet nie może marzyć, a niejeden by w ogóle nie zrozumiał.
Śpiewał 3,5 godziny!!!! W tym wieku. Bis trwał pół godziny, a publiczność, która wstała na poprzednie oklaski, już nie usiadła. Tak, jak wszyscy wstali, kiedy wszedł na scenę. Na to trzeba sobie zasłużyć.
Publiczność słuchała koncertu cicho i w skupieniu. Nawet myślałam, że niektóre sekwencje będą śpiewane z chórem 6 tysięcy… Nic, cisza. I wielkie oklaski! (więcej…)

Drapanie szyb.

Maj 25, 2013 @ 14:53 napisał(a): Beata Kategoria: Aktualne, Z życia wzięte. nie ma komentarzy →

No, nie!!!
Ale mi się dziś trafiło.
O 6:30 ruszałam do pracy – no, bo tak fajnie w weekend, wtedy poczucie przydatności wzrasta bezgranicznie…
Do zimna się już prawie przyzwyczailiśmy, przynajmniej się nie pocimy, tez fajnie.
„Ist der Mai kalt und nass – fühlt`s dem Bauer Scheun und Fass” – niemieckie powiedzenie: mai zimny i mokry, napełnia stodoły i beczki. Przynajmniej ktoś ma coś z tego – jeszcze fajniej.
Dziś rano były 3 stopnie. Beeee!
Aaaaale! niebieskie niebo i słońce w dali. Oho, będzie ładny dzień?
Cichutko zaciągnęłam drzwi, co by sąsiadów śpiących nie budzić. 20 kroków do samochodu.
Ok, stoi – oj, fajnie! Szyby zaparowane – to nic. Mam ściągarkę gumową, przeleciałam w mig boczne szkła, a przednie weźmie wycieraczka.
Wsiadłam pełna radości na godziny pracy. Pas OK, silnik OK, wycieraczki z przodu Ok… Szszsz – szszsz. Wycieraczki z tylu – szszsz – szszsz. I nadal nic nie widzę.
O rany!!!! ludzie!!! 25 maj, a ja mam na szybach szron.
Wysiadłam zbulwersowana. Drapak w ręku i atak na majowe zabawy zimy!!! Jakoś trzeba do pracy.
Ale głowa się buntuje: no, nieee! to już się nie bawię, szyb nie będę w maju skrobać!!
Jestem OBARŻONA, zabieram szmatki i laleczki i żądam lata!!

Koniec świata?

Listopad 23, 2012 @ 17:32 napisał(a): Beata Kategoria: Aktualne, Z życia wzięte. nie ma komentarzy →

Aktualny temat. Media piszą, ludzie czytają, dyskutują, szukają wyjścia.
Inni się cieszą.
Niepewność się rozpowszechnia.
Czas podjąć temat:
co będzie 21.grudnia 2012?
Ma nastąpić koniec świata. Czy nastąpi?
Data ta bierze się z kalendarza Majów (przy czym są również namierzenia na 22 grudnia, zależnie według jakiego kalendarza ustalono początek mierzenia czasu Majów).
Wierzyć w przepowiednie? Jak można porzucić myśl mądrej kultury z przeszłości?
A no, można. Nie trzeba osobiście stąpnąć do Majów – jak my zeszłym roku – wystarczy świadomie czytać,słuchać i myśleć.
Majowie nie byli jasnowidzami i nic nie przepowiadali. Mieli wyższą wiedzę o matematyce i kosmosie niż inne kultury, stąd powstał (już wcześniej, ale Majowie do udoskonalili) wyrafinowany kalendarz, który odmierzał nie tylko czas, ale wyrażał również filozofię Majów i ich światopogląd.

Kalendarz składa się z trzech części: (więcej…)

Halle

Listopad 17, 2012 @ 14:43 napisał(a): Beata Kategoria: Wojaże i podboje, Z życia wzięte. nie ma komentarzy →


W tym roku skierowaliśmy się urlopowo na wschód Niemiec, a przypadek sprawił, że ja jeszcze na trzy tygodnie zawitałam do Halle. Tak widocznie miało być.
Skierowano mnie tam na seminarium na plecy dla pielęgniarek. Organizatorem była zawodowa służba zdrowia (Berufsgenossenschaft), gdzie są inne finanse do dyspozycji niż w kasach chorych, co było na każdym kroku do odczucia.
Najpierw myślałam, o rany, co ja będę robić w Halle!?
Nie wiedziałam, że czeka mnie urocze miasto, piękny intensywny czas, wspaniała grupa, sympatyczni terapeuci, nowoczesna klinika.
Bergmannstrost to jedna z najnowocześniejszych klinik wypadkowych (i oparzeniowych) w Europie. Nasza grupa żyła sobie w symbiozie z resztą rehabilitantów i pacjentów. Dzieliliśmy sobie salę gimnastyczną, my na nasze ćwiczenia, a pacjenci na trening poruszania się na wózkach, grę w piłkę na wózkach itd. W stołówce zanosiliśmy czasem tace z jedzeniem do stołu komuś, kto ręce miał zajęte w podporach, albo siedział na wózku.
Patrząc na tylu młodych ludzi po świeżych amputacjach, doceniłam znów własne zdrowie. Te trochę w plecach… (więcej…)

Piesek w różowym wózku – albo: Paris Hilton pozdrawia.

Wrzesień 08, 2012 @ 19:27 napisał(a): Beata Kategoria: Z życia wzięte. nie ma komentarzy →

Niektóre przeżycia trzeba zapisać, żeby ich nie zapomnieć.
Tak trafił nam się wczoraj obraz, który chciałabym sobie utrwalić.

Byliśmy z przyjaciółmi na kolacji w lokalu w ogródku – żaden tam ekskluzywny, taki normalny, przy kortach tenisowych, ale z wyśmienitą kuchnią! Byliśmy stęsknieni za dobrym jedzeniem – dlaczego, to opiszę w nowym reportażu urlopowym.
Przy sąsiednim stoliku zasiadło kilka osób, mniej więcej dwie generacje. Niby jeszcze nic. Ale…
Dwie młode blondynki popychały razem różowy wózek z budką, podobny do dziecięcego, a jednak trochę inny, trochę mniejszy, trochę kwadratowy. Postawiły go od naszej strony – no i zaczęła się zabawa…

Delikatnym gestem, jak czuła matka, blondynka odsunęła suwak wokół budki i wydobyła z niego na dłoni coś czarnego. Przytuliła do serca, pogłaskała i przekazała nad stołem do starszego pana (no, w naszym wieku – może tatuś, albo wujek). On również położył sobie to coś w okolicy serca, ale właściwie na okrągliźnie poniżej i głaskał kilkoma palcami… (więcej…)

Rasa odmienna – fiutek podkolannik.

Lipiec 26, 2012 @ 17:44 napisał(a): Beata Kategoria: Uśmiech na codzień., Z życia wzięte. nie ma komentarzy →

Właściwie ludzkie ciało jest ładne i dość udane…
Ma głowę – przeważnie jest też używana do myślenia, a czasem do ładnie-wyglądania, tylko niektórzy mają pecha w obu dziedzinach.
Ma tułów, z którego wyrastają dwa ramiona i żebyśmy nie musieli się na nich poruszać, ma też nogi – dwie. Można je tak na przemian na przód (albo do tylu i w bok, czy do góry) przestawiać, że nasze ciało zmieni położenie w przestrzeni. Bardzo to pożyteczne w codzienności i przy innych okazjach.
Co znaczy, że ciało jest ładne? To jest sprawa gustu. Na szczęście każdy znajduje kogoś, komu podchodzi w smak. Nie w tym problem.
Przeciętny człowiek odpowiada jednak jakiejś Bożej czy Darwinowskiej systematyce tworzenia. Ręce sięgają do ud, tulów ciągnie się od pupy do karku, nogi stanowią przeważnie połowę długości ciała – no… ok, w przypadku idealnym, ale większość z nas dąży do tego i czasem nadrabia, czym może.
Jednak niektórzy nie mają do tego szans, bo cały system proporcji im się w zalążku chyba już pokićkał.
I tu jest pies pogrzebany. Od lat otaczają nas postacie dziwne, na krótkich nogach i szerokim kroku. Kulowe! (to od: cool). Wokół kostek obwija się dużo materiału, przeważnie dżinsowego. (więcej…)

Nowy tysiąc.

Styczeń 08, 2012 @ 18:04 napisał(a): Beata Kategoria: Z życia wzięte. 1 komentarz →

Huraaa!
Dziś mój osobisty licznik przeskoczył w nowy tysiąc. Jeszcze wczoraj miałam 4000 dni do emerytury. A dziś już trójka z przodu!! No proszę, jak ten czas leci.
3999 zawsze lepsze niż 4000. Dlatego płacimy w sklepach 199,99, a nie 200,oo – chociaż ten jeden cent albo grosz tylko zaśmieca portfel.
Ale z drugiej strony – ceńmy każdy grosik – ja zbieram czerwone monety (1,2,5 centów) do starej cukierniczki po mojej babci. Jak się napełni, to jest ok 30 euro. To już nie śmieć, prawda?
Każdy nasz dzień też się liczy, coś przynosi, czymś cieszy. Nawet jakby nie był taki całkiem wymarzony, to widocznie taki miał być. Po czasie często stwierdzamy, że wszystko miało jakiś swój sens.
Nowy tysiąc… A 8.04.2009 pisałam, że przechodzę na czwórkę. Tyle było jeszcze czasu, a tu raz dwa znów tysiąc dni zleciało. (więcej…)