Dni, których nie znamy.

Myśli, które mnie nachodzą.

Archiwum: ‘Polskie’

Gender przez G

Styczeń 31, 2014 @ 20:44 napisał(a): Beata Kategoria: Polskie nie ma komentarzy →

Czytam sporo różnej polskiej prasy internetowej i ciągle trafiałam na słowa gender. Długo nie wiedziałam o co chodzi, ale tematy są podejmowane na wszystkich wydaniach i codziennie i wyczuwa się atmosferę wrogości i strachu.
CO TO JEST???? Trzeba było poczytać.
Zespól zachowań, norm i wartości przypisanych przez kulturę do każdej z płci” – to definicja.

Acha – czyta się „dżender”.
Dziś wiem, co to jest i pozostaję przy nazwie gender przez G, bo tak brzmi lepiej. Pasuje lepiej do głupich dyskusji o rzeczy naturalnej, która istnieje odkąd Bóg stworzył człowieka (albo odkąd człowiek istnieje).

A stworzył nas kobietą i mężczyzną. Żyjemy z tym dość dobrze, przyzwyczailiśmy się, ma  fajne aspekty – takie tylko dla dwojga, ma też inne ważne dla grupy i społeczeństwa. Jest ok.
Adam był mężczyzną, ubrań nie znali, więc przykrył się listkiem figowym  w jednym miejscu – tyle już oboje wiedzieli, że należy się okryć, bo wstyd. Ewa była kobietą i poza oznaką między udami (jak  Adam) miała też dwa wzgórki powyżej pępka, topu nie miała, więc zapuściła sobie długie włosy i zakryła okrągłości – typowe zachowanie przypisane żeńskiej płci – zakryj cycki. To dżender. (więcej…)

Muzyczna przejażdżka.

Lipiec 14, 2013 @ 21:48 napisał(a): Beata Kategoria: Polskie, Wojaże i podboje nie ma komentarzy →

Wczoraj pojechaliśmy na dalszy wyskok, do Gladbeck, gdzie kiedyś mieszkaliśmy. Odwiedziliśmy dawnych przyjaciół i kawałek rodzinki.
Ot, taki weekendowy wyjazd – trzy godziny jazdy.
Jurek wrzucił polską muzykę. O rany, skąd on ją wygramolił?? To już nie była nostalgia, jak przy Grechucie, czy Czerwonych Gitarach. To było już archiwalne!! Haha.
Co tam nam wszystko śpiewało z samochodowego grajka! Nasi rodzice by się ucieszyli. Melodie z czasów kiedy byliśmy… dziećmi. Wiele nazwisk zupełnie zapomnieliśmy, jak Mieczysław Fogg, Irena Santor, Bogdan Lazuka, Jerzy Połomski, Halina Kunicka.
Aż się zdziwiłam, bo Jurek lepiej wiedział kto śpiewał niż ja, potem sprawdzaliśmy dane (ha, modna maszynka wiedziała wszystko i pisała na ekraniku).
Ciekawe, że pierwsze takty leciały, potem pierwsze słowa i już w głowie robiło klik, odpowiednia klapka się otwierała i nagle tekst muzykalnie opuszczał zakurzoną głowę prosto przez buzię. Ale było nam wesoło!!
Jak to możliwe, że po tylu latach pamiętamy teksty? (więcej…)

Mrągowska Prowincja

Lipiec 10, 2013 @ 17:44 napisał(a): Beata Kategoria: Czytam, Polskie nie ma komentarzy →

W czerwcu byliśmy w Polsce i w Mrągowie.
No i nareszcie miałam w rękach nową książkę Kasi Enerlich, czwartą część „Prowincji…”, która czekała już na mnie (i drugi egzemplarz dla mamy), zakupiona przez moją niezawodną kuzynkę.
Niestety nie udało się spotkanie z autorką, bo była na dalszych spotkaniach z czytelnikami. Bardzo szkoda. No, ale tak bywa – jeden jest na urlopie, a drugi pracuje. To ja już wolę urlop…
Może w przyszłym roku trafi nam się lepiej.

Długie oczekiwanie zostało nagrodzone.
Czytałam chełpliwie w wolnych minutach. Potem musiały mi się myśli poukładać.

Tę książkę czytałam trochę inaczej. Bo z przypadku udzieliłam się w jej powstaniu, wciągając też moją mamę i nawet jesteśmy w niej uwiecznione. Wielki to dla nas zaszczyt.
To tak jakby siedzieć obok reżysera w czasie nagrania filmu. Wiesz co było nagrane, a nie wiesz, co będzie pokazane. Ja wiedziałam, co mama opowiadała, nie wiedziałam, co Kasia wykorzysta i jak to ujmie.
Nasz wkład do powieści był jeden z wielu – wystarczy spojrzeć na podziękowanie Kasi, bez końca ciągnie się lista osób, które podzieliły się informacjami, pomysłami, przepisami…
Kasia zebrała wszystko po swojemu go kociołka, pokroiła, pomieszała, przyprawiła, podgotowała, odstawiła do przegryzienia się, dodała ziółek – i powstała „Prowincja pełna smaków”. (więcej…)

Polska 2013

Czerwiec 30, 2013 @ 20:42 napisał(a): Beata Kategoria: Polskie, Wojaże i podboje nie ma komentarzy →

MrągowoPolski urlop, to koło przez kraj i runda spotkań.
Byliśmy w Częstochowie u mojej szkolnej przyjaciółki – pogaduszkom nie było końca, do nocy.
U mojego taty były, dzięki ładnej pogodzie, posiedzenia pod jabłonką, przy smacznym torciku (podobno za dużo naponczowanym… acha, pewnie dlatego…). Jurek bawił się tradycyjnie… w doktora. Haha, nie co myślisz! Leczył z wirusów taty komputer.
W Mrągowie siedzieliśmy z rodziną i moją kuzynką, z którą spędziłam dzieciństwo, odwiedziliśmy groby, zrobiliśmy wycieczkę.
Nie udało się spotkanie z Kasią Enerlich, która była na dalszych spotkaniach z czytelnikami. No, ale… my na urlopie, ona przy pracy. Zawsze mówię, że urlop jest fajniejszy.
W Toruniu długie popołudnie z dawnymi przyjaciółmi, po kilku latach. Właściwie spotykamy się za rzadko, a tyle do opowiadania.
W luźnej i miłej atmosferze odbyło się inne spotkanie. Nie udało nam się sprostować jednej rzeczy, ale korzystną okazję przeoczyliśmy, a później jakoś już nie podeszło. Szkoda.

W Mrągowie mieszkaliśmy w hotelu Huszcza, bo w Anek nie było wolnych pokoi, więc wzięliśmy ten – sąsiedni hotel. Czysty przypadek. Był to kiedyś pierwszy hotel w mieście, a dziś rozbudowany jest na trzy skrzydła. To najnowsze powstało od września, czyli po naszym ostatnim pobycie w hotelu Anek i wprost przed jego oknami. Wtedy delektowaliśmy piękny widok na jezioro, dziś mają tylko cienki pas boczny na Czos. Szeroki widok ma teraz Huszcza – i ten hotel określiliśmy jako najlepszy z trzech nam już znanych (Molo, Anek i Huszcza). W pokoju 390 byliśmy pierwszymi gośćmi.
Hotel gościł w tym czasie trzy autokary niemieckich „emerytów”. Pozdrawialiśmy się sympatycznym „Guten Morgen”. Ale słuchałam chętnie i miło, kiedy zachwalali piękno Mazur. (więcej…)

Nowa Prowincja…

Luty 24, 2013 @ 11:27 napisał(a): Beata Kategoria: Czytam, Polskie nie ma komentarzy →

Nowa książka Kasi Enerlich „Prowincja pełna smaków” ukazała się na półkach polskich księgarni. Widziałam już zdjęcia czytelników w internecie.
Moja już telefonicznie załatwiona i będzie czekała na mój tegoroczny przyjazd na Mazury. Dwa egzemplarze muszą być, dla mnie i dla mojej mamy.
Tym razem oczekujemy tego wydania ze szczególną ciekawością, bo trochę się przyczyniłyśmy. Gdzieś na nowych stronach przeplotą się przeżycia mojej mamy. Zajrzyj na atrykul: http://beate.jarmusz.eu/?p=2704
Ciekawe w jakiej formie, co Kasia użyła, jaka postać przeżyje je ponownie?
Już się cieszę na polski urlop! A czas tak szybko mija… jeszcze tylko trochę pracy, skokiem do Azji, będzie wiosna, przyjdzie lato i już będziemy się pakować! Ze smakiem mazurskiej prowincji na języku.

Polskie – najpolściejsze.

Grudzień 30, 2012 @ 13:17 napisał(a): Beata Kategoria: Polskie 1 komentarz →

To nie błąd – tak sobie wymyśliłam, bo to oddaje sens, o którym chcę pisać.

Od naszego dzieciństwa minęło już wiele lat, oj wieeeele! Czasy młodości i wychowawczego wpływu rodziców, nauczycieli i sąsiadów – są już dawno wspomnieniem.
Co za młodu zasiano, to na starość owocuje. Tak się mówi (czy jakoś podobnie). Ale jest tak naprawdę? Na pewno zachowujemy dużą porcję wpływów, nabranych nawyków, nauczonych tradycji, wpojonych przekonań.
Ale czy musimy je na zawsze ślepo zachować?
Wychowano mnie w duchu patriotyzmu, szacunku i zachwytu dla ojczyzny. Moi rodzice umieli mi wytłumaczyć słowo „patriotyzm”: to nie musi być przelewanie krwi dla ojczyzny, to znaczy również dla niej dobrze pracować (dzieci – uczyć się), rzetelnie wykonywać zadania, trzymać się reguł i prawa, pielęgnować język ojczysty, być dumnym z pochodzenia i pozytywnie reprezentować kraj zagranicą i wobec gości.
Tak, pojęłam to i trzymam się tego do dziś, chociaż przez zmiany w moim życiu, owy patriotyzm kieruje się bardziej wobec innego kraju, który dał mi możliwość dobrze żyć i stworzyć sobie tu nowy DOM.
A Polska?
Polska pozostanie krajem moich korzeni, mojego dzieciństwa i młodości, krajem, w którym nastąpiło pierwsze ukierunkowanie i modelowanie. Do którego zawsze chętnie wracam. Ale jednocześnie coraz bardziej się od niego oddalam, przyglądam się z boku, z dystansu gościa i brakującej codzienności.
To pozwala mi na zrewidowanie niektórych przekonań i mitów, które mi wpojono w przeszłości.
Chodzi mi tu szczególnie o przekonania o wyższości/ lepszości Polski nad innymi krajami, czy nacjami.
Ja też byłam o wielu lepszościach przekonana… dopóki sama nie wyruszyłam w świat, nie poznałam i doznałam  innych dobroci. (więcej…)

Spotkania przypadkowe?

Listopad 17, 2012 @ 18:42 napisał(a): Beata Kategoria: Czytam, Polskie nie ma komentarzy →

Nie ma spotkań przypadkowych – mówi powiedzenie. Jestem o tym przekonana.
Nie zastanawiasz się czasem, co skrzyżowało Twoją drogę z innym człowiekiem, że pozostał w jakiś sposób w Twoim życiu, albo miał na nie wpływ?
Czy był to przypadek, że kuzynka wspomniała kiedyś, iż jej znajoma pisze obecnie książkę o Mrągowie? że ja tę książkę oczywiście koniecznie chciałam mieć? że mnie zauroczyła? że napisałam autorce podziękowanie…
To było już prawie trzy lata temu.
W międzyczasie rozwiązała się miedzy nami miła internetowa znajomość, a Kasia Enerlich – moja mazurska pokrewna dusza, robi mi się coraz bliższa.
(więcej…)

Polskie widokówki, 2. Domy stare i tajemnicze.

Czerwiec 03, 2012 @ 19:19 napisał(a): Beata Kategoria: Czytam, Polskie, Wojaże i podboje nie ma komentarzy →

Jak już pisalam, w czasie ostatniego pobytu w Mrągowie mieszkaliśmy w hotelu Anek. Jakby symbolicznie, hotel ten leży w sąsiedztwie domu z trylogii „Prowincja…” Kasi Enerlich.
O Kasi pisałam już kilkakrotnie, bo to moja pokrewna dusza, chociaż dotąd nie znałyśmy się osobiście. W zeszłym roku miałyśmy spotkanie w planie, ale Kasia była akurat na „obważankowej podróży”, którą opisała potem w „Prowincji pełnej słońca”.
Tym razem udało nam się spotkanie. Kasia przyszła do hotelu i była właśnie taka, jak sobie ją wyobrażałam. Od pierwszego momentu rozumiałyśmy się, jakbyśmy się znały 100 lat. (więcej…)